Forum

Strony : 1 ... 3 4 5

#101 23-02-2021 o 03h28

Straż Absyntu
Ariri
Oficer Straży
Ariri
...
Wiadomości: 1 522


https://i.ibb.co/7RSPrJJ/Ryanne-podpis.png

-Nawet jeśli się przed tobą chowają, powinieneś bardziej szanować swoją matkę. To w końcu ona zyskała legendarny tytuł najgorszego złoczyńcy z najgorszych. Taki mentor to prawdziwy skarb i wzór do naśladowania. - skrzywiłem się delikatnie wysłuchując, z jaką radością na ustach Duchess wypowiada się o mojej rodzicielce. Osobiście miałem inne wrażenie i nie ciągnęło mnie do tego, aby oddawać Złej Królowej pokłony. Pokazać przed nią, że się poddałem i przyjmuję jej wyższość nad moją osobą to jak przypisać na siebie wyrok. Może rzuciła na Krainę Czarów jakąś klątwę, która niedokończona nadal wisi nad tą krainą, zmuszając braci Grimm, aby odizolowali tamten świat od naszego i nadal wywołuje strach u innych postaci z bajek, nie ważne jak długo tkwi już w lustrzanym więzieniu, miałem zamiar ją pobić. Kiedy zrealizuję wszystkie etapy swojego planu, ludzie dawno już zapomną, że ktoś taki przede mną w ogóle istniał. Była najlepszą z najgorszych, ale jej tytuł nie będzie trwał wiecznie i osobiście miałem zamiar tego dopilnować.
-Wzór do naśladowania? Mam lepszych idoli wartych uwagi. - zaśmiałem się wrednie pod nosem, starając się ukryć swoje prawdziwe emocje.
W końcu nie mogłem dać po sobie poznać, że Zła Królowa w jakikolwiek sposób wpływała na moje samopoczucie. Już wolałem sam wejść do lochu niż przyznać się, że jej odrzucenie w jakikolwiek sposób mnie bolało lub wywoływało u mnie gniew. A moja wroga postawa wobec matki? Zawsze mogłem ją tłumaczyć chęcią wykazania się i zabłyśnięcia, aby ją przewyższyć. Wysokie ambicje zawsze były dobrą wymówką. Poniekąd był nawet prawdą. Chciałem ją pobić i pokazać, że jestem leszy, jednak miałem ku temu własne powody, które do tej pory mnie gryzły. Gdzieś tam bardzo głęboko, w części, której nigdy nikomu nie pokazałem.
Nawet Ramona wiedziała o tym, jaki moja matka miała do mnie stosunek. Nie wiedziała jednak, że kiedyś starałem się zwrócić jej uwagę, chciałem usłyszeć, że jest ze mnie dumna lub czeka, aż osiągnę jej poziom, może nawet przewyższę. Takie słowa słyszy większość potomków, ale nie ja. W końcu jako następcy mieliśmy spełnić się w naszej roli. W jej oczach tylko ja nie byłem wystarczający na odziedziczenie rodzinnej potęgi. Jako dzieciak chciałem jedynie, aby chociaż raz rozczochrała moje włosy i powiedziała, że doskonale się spisałem. Naiwne dziecięce marzenia... O tych słabych uczuciach nie powiedziałem nikomu i robiłem wszystko, aby zachować je dla siebie. Ramona, chociaż tak wiele o mnie wiedziała oraz o moich relacjach ze Złą Królową, nie miała pojęcia co tak naprawdę w sobie noszę.
-Wiem, że się nie dogadujecie, ale to w końcu Zła Królowa. Okazując uczucia zepsułaby sobie jedynie reputację. - rzuciła lekceważąco. Jak bardzo się myliła... Chociaż wolałem, aby tkwiła w swoim dziwnym przekonaniu, że jedynym zmartwieniem mojej matki była możliwość utraty swojej złej reputacji i właśnie dlatego wolała ciągle krytykować swojego potomka. Jakże naiwna wizja i jednocześnie idealna wymówka dla ukrycia jej prawdziwych intencji. -Chociaż, wiem jak możesz się jej przypodobać. Na pewno się ucieszy kiedy jej oznajmisz, że masz ukochaną, z którą podzielisz się swoją potęgą. I tronem. - dziewczyna zrobiła kilka piruetów dookoła mnie, szczerząc się przy tym.
-Po moim trupie. - mruknąłem niezadowolony.
Moja wizja przyszłości nie uwzględniała obecności Duchess Swan, zdesperowanej łabędziej księżniczki. Tym bardziej jako moja "królowa". Ani w mojej bajce, ani w moich planach podboju krain.


https://i.imgur.com/9BDlagT.gif

Online

#102 23-02-2021 o 16h00

Straż Absyntu
Yuka
Pokonała kurę
Yuka
...
Wiadomości: 856

https://fontmeme.com/permalink/200921/be7f9d423341175ac434bbeb7106e649.png



    Po trzydziestu minutach wyszła z wanny, kiedy woda zrobiła się zimna. Z niezadowoleniem to zrobiła, ponieważ miała nadzieje na jeszcze więcej chwil relaksacyjnych, aczkolwiek nie mogła dalej sobie na nie pozwolić, gdyż wolała uniknąć przeziębienia. Owszem była zdrową rybą, ale nawet i ją łapały niewdzięczne choróbska, które nadmiernie skażały jej organizm i doprowadzały tym samym do jego wyniszczenia. Dlatego też za każdym razem musiała unikać szerokim łukiem niskiej temperatury.
    Po chwili wyjęła korek, aby bezbarwna ciecz poleciała do rur i kanalizacji i odstawiła go na szafkę. Następnie sięgnęła po czysty ręcznik i się nim wytarła. Potem wzięła do ręki wcześniej wybrany strój i się w niego przebrała. Później spojrzała na półkę i złapała za kosmetyczkę, z której po kolei wyjmowała akcesoria oraz produkty do makijażu. Najpierw zaczęła od nałożenia bazy, podkładu, korektora oraz pudru. W drugiej kolejności podkreśliła rysy twarzy za pomocą bronzera, a dzięki różowi nadała jej świeżości. W dalszej perspektywie zaczerpnęła po cienie i skorzystała z trzech odcieni brązów, a mianowicie jasnego, pomieszanego i najciemniejszego, aby ożywić oczy. Na sam koniec musnęła tuszem rzęsy, żeby stały się dłuższe i pomadką malinowe usta.
    Po skończonym make-up'ie, odłożyła wszystkie kosmetyki do małej „kopertówki” i postanowiła zająć się włosami. Po pierwsze je rozczesała, a po drugie zakręciła przy użyciu wałków, aby uzyskać lekkie fale. W dalszym ciągu odgarnęła przednie kosmyki do tyłu i je spięła za pośrednictwem wsuwek.
    Po sekundzie złapała za perfumy i dzięki nim się popsiukała. W ten sposób nie tylko ona sama przesiąkła owocowym zapachem, ale i też łazienka.
    - Może być - uśmiechnęła się do swojego odbicia w lustrze, a zaraz potem wyszła z pomieszczenia, wprost do dzielonego pokoju.
    - Ami... - Odparł z niedowierzaniem duszek.
    - I jak wyglądam? - spytała, bawiąc się nerwowo palcami.
    - Prześlicznie jak zawsze! - Pochwalił jej starania.
    - Dziękuje - odpowiedziała z zakłopotaniem.
    - Idziemy gdzieś? - zapytał.
    - Tak. Myślę, że najpierw zacznę od śniadania, a następnie pójdę do stajni. W końcu to już dzisiaj mają przybyć smoki! - Na samą myśl o nich się rozmarzyła, ponieważ zyska więcej kompanów do wspólnej zabawy.
    - W takim razie chodźmy - zaproponował Abi, gdy schował do lampy, za którą złapała dziewczyna.
    - Racja - przyznała i wyszła z sypialni, zamykając na klucz drzwi. Dopiero potem ruszyła w drogę, w pełni krzywiąc się na sam dźwięk hałasów wydobywających się z innych pokojów. W związku z tym dzisiejszy dzień nie zapowiadał się dobrze. Dlatego też westchnęła ciężko pod nosem, ponieważ szczerze powiedziawszy wątpiła, że jeszcze na moment się zdrzemnie.
    Po kilku minutach dotarła do rozwidlenia dróg i tym samym stała się świadkiem rozmowy przebiegającej między Swan oraz Ryanne. Wobec tego zdecydowała się ponownie przywitać ze współlokatorką, a po raz pierwszy z chłopakiem.
    - Cześć - posłała w ich stronę delikatny uśmiech.


Zapraszam na mój kanał: KLIK!
http://funkyimg.com/i/2sJEY.png

Offline

#103 3h29 minut temu

Straż Absyntu
Ariri
Oficer Straży
Ariri
...
Wiadomości: 1 522


https://i.ibb.co/7RSPrJJ/Ryanne-podpis.png

-Ami... - mruknąłem pod nosem, jakby na przywitanie. -Ami! - powtórzyłem, tym razem jednak mój głos był bardziej energiczny.
W dniu dzisiejszym chciałem pobyć sam. Zawsze miewałem gorszy nastrój, kiedy musiałem stanąć przed lustrzaną taflą więzienia swojej matki i z nią rozmawiać, nawet jeśli ta rozmowa trwała kilka minut. Wówczas potrzebowałem czasu dla siebie, aby dojść do siebie i nie poddać się jej słownej manipulacji. Ta kobieta nawet będąc w więzieniu za wszelką cenę próbowała pokazać swoje racje i skutecznie mnie zniechęcić... do wszystkiego. Nawet do mojej własnej egzystencji. Pojawienie się Amiry nie było częścią mojego planu dnia, jednak w tej chwili była moim jedynym ratunkiem przed nachalną pierzastą znajomą. Z doświadczenia wiedziałem, że Duchess przez bardzo długi czas potrafiła kłapać dziobem, póki sama się nie znudziła. W tej chwili jednak mi się spieszyło.
-Koniec pogawędki Swan. - oznajmiłem z powagą. -Nie powinnaś kazać na siebie tyle czekać, Ami. Przecież wiesz, że byliśmy umówieni z samego rana. - dodałem. Starałem się zagrać jak najbardziej wiarygodnie, aby tylko uwolnić się od panienki Swan. Sądząc po niezadowolonej minie łabędzicy, najwidoczniej dała się na to nabrać.
Złapałem dziewczynę za rękę, ciągnąc za sobą. Jeśli moje przypuszczenia były dobre, oboje zmierzaliśmy w tym samym kierunku, a mianowicie w stronę smoczych stajni.
-Na stołówkę pójdziemy później. Zostało kilka minut do przylotu smoczycy z młodymi i nie chcę się spóźnić. Ty pewnie też nie. Ktoś musi przywitać młode smoki w ich nowym domu i wszystko pokazać. - odparłem, jakby nigdy nic. Kiedy znaleźliśmy się wystarczająco daleko, aby uniknąć wścibskiego wzroku Duchess, puściłem dłoń Amiry i oddaliłem się na stosowną odległość, aby zachować pomiędzy nami niewielki dystans.
-Lepiej je umieścić w odpowiednim miejscu. Dyrektorek chce, aby to "wspaniała" Królowa Śnieżka ogłosiła otwarcie stajni i zaprezentowała młode. Pewnie nie omieszka wspomnieć, że jest to pomysł jej cudownej córeczki, tak jak to zawsze robi, aby podnieść popularność Apple. Wolę uniknąć spotkania z królową i jej nudnej przemowy. - rzuciłem. Nie wiem czemu właściwie o tym wspomniałem. Zazwyczaj takie rzeczy przekazywałem Ramonie, aby wiedziała co robić, jednak mojej wilczej pomocnicy tutaj nie było. Początkowo pomyślałem, że Amira również chciałaby o tym wiedzieć, na wypadek, gdyby chciała uniknąć królewskiej prezentacji.-I lepiej w czasie jej przemowy nie siedź w pokoju i nie włócz się po korytarzach. Jej królewskie przemowy są obowiązkowe i nie lubi, kiedy uczniowie próbują się z nich wywinąć. Jeśli masz zamiar uciekać, nie daj się na tym złapać.
Spojrzałem ukradkiem na swoją towarzyszkę. Wyglądała tak, jakby dokładnie kilka minut temu wyszła z łóżka, a sen tkwił jeszcze na jej twarzy. Może była to i prawda. Uśmiechnąłem się w duchu na samą myśl o tym. Zdecydowanie nie należała do typowych księżniczek, które wstawały z pierwszym śpiewem ptaków, aby dołączyć się do ich melodii. Albo miała gorszy dzień, to wiedziała jedynie ona sama.
-Mam nadzieję, że chociaż ty nie będziesz wychwalać tego, jak cudowny jest ten dzień. Albo bardzo dobrze się maskujesz, albo również nie przepadasz za rodzinnymi spotkaniami.


https://i.imgur.com/9BDlagT.gif

Online

Strony : 1 ... 3 4 5