Forum

Dyskusja zamknięta

Strony : 1

#1 07-01-2017 o 19h47

Straż Absyntu
Nelshie
Rekrut
Nelshie
...
Wiadomości: 43

Wyjęte z archiwum 22.10.17

(¯`·.¸¸.-> °º   º° <-.¸¸.·´¯)

Kiedy nie śpią sny...

*´¯`*.¸¸.*´¯`*   *´¯`*.¸¸.*´¯`*


Podstawowym problemem zimowych wieczorów był przeraźliwy chłód oraz lód osadzający się na szklanych płytkach przed osadą El. Przekonała się o tym niedawno białowłosa Nelshie, kiedy Ezarel w imię głupich żartów postanowił popchnąć ją wprost na zamarzniętą posadzkę, w rezultacie przewracając i przyprawiając dziewczynę o kilka zadrapań i siniaków.

Teraz siedziała pod drzewem wiśni, która pięknie komponowała się wraz ze szromem osadzonym na jej różanych liściach. Ubrana była jedynie w krótką, przewiewną, białą sukienkę i szklane pantofelki. Usiłowała opanować drżenie swoich nagich dłoni dmuchając w nie ciepłym powietrzem z płuc. Były jednak sprawy gorsze od zimna. Polecenie od Miko wymagało natychmiastowego wykonania, a Nelshie przecież nie chciała podpaść swojej przełożonej, wizja kolejnej kłótni była ostatnim, na co miała ochotę.

Wstała więc i chwiejnym krokiem ruszyła w stronę drzwi, próbując się przy tym nie przewrócić i nie doprawić swojego ciała o kolejne urazy. Na zimę lepiej było spoglądać z okna, lub chociaż w ciepłym płaszczu. No właśnie, płaszczu. Ezarelowi widocznie mało było denerwowania wszystkich dokoła, więc tym razem postanowił, pod nieobecność dziewczyny, wkraść się do jej pokoju i zabrać świeżo kupiony płacz, jedyną ochronę przed zimnem jaką posiadała. Nelshie jednak nie chciała dać mu za wygraną i, z uniesioną głową, udała się na zewnątrz w krótkiej sukience. Starała się nie okazywać jak bardzo zimno jej było, jednak wewnątrz cała drżała.

Z trudem udało jej się przedostać przez gęsty śnieg w szklanych bucikach, jednocześnie zdając sobie sprawę, że z tej wyprawy nie wróci zdrowa. Otworzyła drzwi chwiejną ręką i, cała się trzęsąc, weszła do środka. Już myślała że na ten dzień wyczerpała swój limit pechu, jednak los zesłał jej Ezarela czającego się za słupem, wpatrującego się w nią w niemym uśmiechu.

-Gorąco dziś na zewnątrz, co? -zagadał tłumiąc w sobie śmiech.

-Idź do diabła. -odburknęła. Naprawdę nie miała siły brać udziału w tej konwersacji, była już nad wyraz zmęczona.

-Naprawdę nie rozumiem, dlaczego jesteś tak niemiła dla swojego szefa? -powiedział z udawaną urazą w głosie.

"Dla swojego szefa" -pomyślała. Chciałaby temu zaprzeczyć, ale niestety taka była prawda. Należała do Straży Absyntu. Sama nie wiedziała, jakim cudem się tam dostała, skoro z alchemii posiadała jedynie podstawową wiedzę, a przynajmniej tak się jej zdawało. Zdecydowanie wolałaby uczęszczać do straży Nevry lub Valkyona, oni przynajmniej nie byli tak złośliwi jak Ezarel i udało się z nimi normalnie porozmawiać. W Straży Absyntu  czuła się trochę jak służąca, kiedy musiała wykonywać dwa razy więcej pracy, bo jej "szefowi" zachciało się lenić, a zdarzało się to dosyć często. Najgorsze było to, że nie mogła nawet się sprzeciwić, bo Miiko i tak stanęłaby po stronie elfa.

-Oddaj mi lepiej mój płaszcz, wtedy możemy rozmawiać.

-Płaszcz? Jaki płaszcz? -zapytał ze szczerym zdumieniem w głosie, rozglądając się przy tym dokoła.

-Ten który trzymasz w swojej zagrzybiałej ręce, ty przerośnięty elfie! -krzyknęła wyrywając swoją własność z rąk Ezarela -Na prawdę żałuję, że jestem w twojej straży... -powiedziała odchodząc.

-Czy ja dobrze słyszałem? Czy ty ŻAŁUJESZ że jesteś w mojej straży? Przecież inni mogą tylko pomarzyć o takim przywileju, powinnaś się z tego cieszyć! -powiedział teatralnym głosem, dla efektu trzymając się ręką na sercu.

-Ależ bardzo dobrze słyszałeś. Wolałabym być w straży Nevry niż w twojej! -krzyknęła natychmiast się odwracając.

-Wolałabym być w straży Nevry niż w twojej. Bylibyśmy razem bardzo szczęśliwi jeżdżąc na tęczowym jednorożcach, łowiąc różowe pimpele i całując się pod drzewem wiśni -próbował naśladować głos dziewczyny, skacząc przy tym jak świeżo wyłowiona z morza ryba.

Nelshie odwróciła się zaskoczona. Wpatrywała się w niego w ciszy z założonymi rękoma.

-Ezarel, w którym dokładnie momencie pozbyłeś się mózgu? -zapytała z powagą w głosie.

-Dokładnie w tym, w którym po raz pierwszy moje oczy ujrzały twoją twarz.

-Nawet nie potrafisz być zabawny, niebieski plumobecu.

-Jestem po prostu szczery, rozleniwiona becolo.

Ostatnio zmieniony przez Nelshie (22-10-2017 o 17h14)



......................................................................................................

They say before you start a war,
You better know what you're fighting for
Well baby, you are all that I adore,
If love is what you need, a soldier I will be

I'm an angel with a shotgun

......................................................................................................

Offline

#2 14-01-2017 o 18h26

Straż Absyntu
Zimonczyk
Oficer Straży
Zimonczyk
...
Wiadomości: 1 732

Aż czuć, że Eza ciągnie do brązowowłosej. Ciekawi mnie jak to się dalej potoczy, czy będzie to romans? Czekam na ciąg dalszy. Weny życzę.


https://cdn.discordapp.com/attachments/417964342516908033/507663584264847400/Inkedhaloin2_LI.jpg

Offline

#3 01-02-2017 o 10h49

Straż Absyntu
Nelshie
Rekrut
Nelshie
...
Wiadomości: 43

Perspektywa Nelshie

Zdałam sobie niedawno sprawę, że praktycznie każdy mój dzień wygląda tak samo, dlatego ucieszyłam się na wieść o nowej misji, którą poleciła mi Miiko. Z listu, który niedawno dostała, wynikało, że w terenach Wybrzeża Jaspisu dzieją się dość nietypowe sytuacje, jak na przykład znikające statki czy zaginięcia młodych kapp. Za kilka dni miałam wyruszyć tam w morskiej wyprawie, aby to zbadać. Rzecz jasna, nie wyruszyłabym tam sama, to w końcu kilkudniowa podróż, więc chciałam się teraz udać do Miiko, aby zdradziła mi, kto został przydzielony za mojego towarzysza.

Przyznam, nie spodziewałam się że będę kiedykolwiek uczestniczyć w tak ważnej misji, dlatego chciałam się wykazać i zacząć przygotowania już teraz. Wizja morskiej wyprawy napawała mnie entuzjazmem. Uwielbiałam morze, a tym bardziej oglądać je w blasku księżyca, jednak obawiałam się, czy nie zmarznę w tę zimową noc. Miałam tylko nadzieję, że Ezarel nie wpadnie znów na głupi pomysł podkradania moich ubrań, wtedy chorobę na dłuższy termin mam jak w banku.

Ruszyłam żwawym krokiem w stronę Kryształowej Sali, gdzie o tej godzinie miała przesiadywać Miiko. Liczyłam na to, że nikt wcześniej nie zdenerwował jej na tyle, aby swoją frustrację mogła wyładować na mnie. Pomimo nieprzyjemnej dyskusji z irytującym elfem miałam dziś wyjątkowo dobry humor i nie chciałam aby ktoś, lub coś, mi go zepsuł.

Moje szklane obcasy twardo odbijały o śliską posadzkę komnaty wydając głuchy dźwięk, jednak pomimo tego młoda kitsune zdawała się mnie nie zauważyć. Twarz miała skupioną, usta złożone w wąskiej linii, a oczy skierowane na strony księgi, którą trzymała w dłoni. Nie było wraz z nią Jamona, co miało miejsc stosunkowo rzadko. Chrząknęłam, aby zwróciła na mnie uwagę, jednak bez skutecznie. Spróbowałam więc ponownie, ty razem głośniej, aż kobieta podskoczyła z zaskoczenia. Szybko się jednak uspokoiła, kiedy zdała sobie sprawę kto przed nią stał.

-Mogłabyś na drugi raz uprzedzić, zamiast mnie zastraszać? -odburknęła nie odrywając wzroku od lektury -Co jest na tyle ważne, aby przeszkadzać mi w takim momencie? -bez zainteresowania spojrzała kontem oka w moją stronę.

-Więc... chciałabym się dowiedzieć jednej, dość istotnej rzeczy... -zaczęłam nieśmiało.

-A dokładniej? -uniosła jedną brew.

-Za kilka dni mam brać udział w wyprawie, i...

Nagle drzwi otworzyły się z wielkim hukiem, a do sali wszedł zdyszany Kero. Miko, w lekkim szoku, spojrzała na niego pytająco.

-Kero? Co się...

-Sytuacja awaryjna. Musimy szybko porozmawiać i.. och, witaj Nelshie -szybko uspokoił się gdy oprócz swojej przełożonej ujrzał obok niej mnie.

Oboje spojrzeli na mnie porozumiewawczo i zdałam sobie sprawę, że moja obecność jest tutaj zbędna.

-Nelshie, porozmawiamy o tym jutro, a teraz możesz już stąd iść.

Westchnęłam cicho i bez słowa wyszłam z pomieszczenia, a dźwięk moich butów rozbrzmiewał wokoło. Strasznie ciekawiło mnie, co takiego się stało i dlaczego Kero zareagował w ten sposób. Z pewnością musiało stać się coś poważnego, Kero ciężko wprowadzić w taki stan. Nie mogłam jednak liczyć na więcej informacji.

Nie wiedząc, co właściwie miałabym teraz zrobić, udałam się w stronę stołówki, niedługo mieli podawać kolację, a nie chciałam ryzykować utratą jedzenia przez łakomego Ezarela. Niezbyt jednak pocieszał mnie fakt, że na swoją informację musiałam czekać do następnego dnia.

Weszłam do pomieszczenia, w którym wokół czuć było zapach świeżego chleba. Aż zaburczało mi w brzuchu. Przez tę sytuację z Ezarelem zapomniałam o obiedzie, więc właściwie nie jadłam nic od śniadania.

Prawie wszyscy byli już w środku. Szybko zlokalizowałam wzrokiem Ykhar, która machając ręką dała mi znak abym usiadła obok niej. Uśmiechnęłam się do niej i przyjęłam propozycję. Na posiłek trzeba było jeszcze chwilę poczekać, więc abym nie myślała o moim pustym żołądku, podparłam głowę ręką i nasłuchiwałam żywej rozmowy pomiędzy brownie a Aleyea'ą na temat nowo przeczytanych książek. Nie miałam ochoty brać udziału w dyskusji, więc z nudów spoglądałam na zgromadzonych, próbując wychwycić osoby, które nie pojawiły się na kolacji. Po krótkiej chwili wyliczyłam Kero, Ezarela i Nevrę. Miiko, Leiftan i Jamon rzadko jadali o tej porze, więc ich nie brałam pod uwagę.

-A co ty taka zamyślona, hę? -zagadała do mnie Ykhar.

-Czeka na swojego kochasia -opowiedział za mnie Ezarel, który znikąd zjawił się obok mnie -Przykro mi, ale dziś twój Nevra się nie zjawi -tym razem zwrócił się do mnie.

-Jak zwykle zabawny... -westchnęłam -Słuchaj, a dlaczego go nie będzie? Nie żeby mnie to obchodziło czy coś...

-Poszedł kupić pierścionek zaręczynowy -powiedział poważnym tonem, przysiadając obok mnie -Żeni się -wyjaśnił.

Ykhar i Aleyea spojrzały na niego zadziwione, ja sama wpatrywałam się w niebieskowłosego w niemym szoku.

-J-jak to? Z kim? -zapytałam nie kryjąc zdziwienia.

-Z tobą -uśmiechnął się.

Moje sąsiadki dość głośno zaczęły się śmiać. Przewaliłam oczami. Już naprawdę nie miałam cierpliwości do tego elfa. Nie wiadomo było kiedy mówił poważnie, a kiedy robił sobie żarty.

-Ty jak coś wymyślisz... -westchnęłam.

-Jak byście potrzebowali świadków na swój ślub, to wiecie gdzie mnie szukać -puścił mi jedno oczko.

-Tak jakbym chciała się wtedy do ciebie przyznawać -uśmiechnęłam się.

-Już to robisz.

Ostatnio zmieniony przez Nelshie (24-10-2017 o 11h25)



......................................................................................................

They say before you start a war,
You better know what you're fighting for
Well baby, you are all that I adore,
If love is what you need, a soldier I will be

I'm an angel with a shotgun

......................................................................................................

Offline

#4 01-02-2017 o 13h24

Straż Absyntu
Gondiolis
Młody rekrut
Gondiolis
...
Wiadomości: 14

To jest boskie *.*
Proszę o więcej <3


https://media3.giphy.com/media/13Sxu2HAL9rjGM/200.gif#1

Offline

#5 01-02-2017 o 13h40

Straż Absyntu
Nelshie
Rekrut
Nelshie
...
Wiadomości: 43

Miło mi, że komuś się podoba. :D



......................................................................................................

They say before you start a war,
You better know what you're fighting for
Well baby, you are all that I adore,
If love is what you need, a soldier I will be

I'm an angel with a shotgun

......................................................................................................

Offline

#6 01-02-2017 o 17h09

Straż Cienia
Evey
Straż na szkoleniu
Evey
...
Wiadomości: 233

Kocham to <3 Nie mogę się doczekać następnej części...
PS. Fajnie by było gdyby Nevra naprawdę jej się oświadczył na oczach Eza XD

Offline

#7 01-02-2017 o 19h38

Straż Absyntu
Nelshie
Rekrut
Nelshie
...
Wiadomości: 43

Oj, dziękuję. :D
Nie chcę za bardzo spoilerować, ale będzie ciekawie. Postaram się dodać następny rozdział jeszcze w tym tygodniu.

Ostatnio zmieniony przez Nelshie (24-10-2017 o 11h25)



......................................................................................................

They say before you start a war,
You better know what you're fighting for
Well baby, you are all that I adore,
If love is what you need, a soldier I will be

I'm an angel with a shotgun

......................................................................................................

Offline

#8 04-02-2017 o 22h54

Straż Absyntu
Nelshie
Rekrut
Nelshie
...
Wiadomości: 43

*Perspektywa Nelshie*


-Kero! -Zawołała cichym głosem Miko. -Wyjdź wcześniej na korytarz, musimy porozmawiać... -Zwróciła się w jego stronę.
-D-dobrze Miko... -Odpowiedział zmieszany.
Zauważyłam, że oprócz Nevry brakowało na kolacji jeszcze Leiftana.
-Ciekawe dlaczego nie przyszedł... -Pomyślałam.
Skończyłam posiłek i odniosłam swoją tacę na jej miejsce. Posprzątałam po sobie i razem ze wszystkimi wyszłam z pomieszczenia.
-Dobranoc! -Rzuciła po drodze Alajea.
-Dobranoc! -Odwróciłam głowę w jej stronę i pomachałam jej ręką na pożegnanie.
Usłyszałam dwa znajome głosy w oddali, jednak nie wiedziałam, do kogo należą. Podeszłam bliżej i ujrzałam za słupem przed korytarzem straży Miko i Kero. Schowałam się, aby mnie nie ujrzeli.
-Kero... wiesz co się ostatnio stało. Wiem, że coś o tym wiesz! -Skarciła go szeptem młoda kitsune tuptając jednocześnie prawą nogą.
-J-ja... ja nic nie wiem... n-naprawdę... -Zaprzeczał przestraszony. -Przecież wiesz, że w przeciwnym razie wszystko bym ci powiedział, jak zawsze!
-Kero! -Rozglądała się nerwowo po korytarzu, jakby bojąc się, że ktoś ich usłyszy. -Byłeś tam wtedy, widziałeś...
-Naprawdę nic więcej nie wiem! -Przerwał jej w pół zdania.
-Porozmawiamy o tym jutro! -Odwróciła się wnerwiona i podążała w moją stronę, Kero nadal stał w miejscu przestraszony z otwartymi ustami.
Uciekłam na palcach jak najdalej uważając, aby mnie nie zauważono. Na szczęście tak się stało. Miko otwarła drzwi od swojego pokoju i weszła do środka.
-Uff... -Westchnęłam głęboko. Postanowiłam wrócić do swojego pokoju.
Minęłam się po drodze z Kero, który jak widać, wciąż wyglądałam na zakłopotanego.
-Dobranoc! -Uśmiechnęłam się do niego.
-C-co? -Zapytał rozkojarzony. Chyba nawet mnie nie zauważył.
-Powiedziałam ci "dobranoc"... -Uśmiech zniknął z mojej twarzy.
-Ach, tak? W takim razie dobranoc.
-Kero, wszystko w porządku? -Zapytałam. Naprawdę się o niego martwiłam...
-Co? Oczywiście, że wszystko w porządku! Skąd w ogóle pomysł, że jest inaczej? -Roześmiał się nerwowo i obdarzył mnie swoim anielskim uśmiechem. Tym razem, trochę krzywym, nieszczerym... -Pozwól, że już pójdę. Miłych snów! -Odszedł w przeciwną stronę.
Wzruszyłam tylko ramionami. Udałam się do mojego pokoju. Nie zamierzałam jeszcze iść spać. Ubrałam na siebie beżowy płaszcz sięgający nad kolano oraz długie czarne kozaki i wyszłam na świeże powietrze.
Było już ciemno, a na niebie migały gwiazdy. Powietrze było zimne i wilgotne. Podeszłam do wielkiego drzewa. Na śniegu odbijały się moje ślady. Oparłam się o korę drzewa i popatrzyłam w górę. Wciąż myślałam o rozmowie Kero i Miko. --Co było aż takie ważne, że on aż tak się zamartwiał? Co się wydarzyło? Co wiedział Kero, czego nie wiedziała Miko? -Rozmyślałam patrząc w górę, jakbym szukała tam jakiejś odpowiedzi.
Nagle na ziemię przywróciło mnie straszne i mokre zimno spływające z szyi na moje plecy. Rozpoznałam, że to śnieg. Odwróciłam się i zobaczyłam...

*Perspektywa Ezarela*


Wyszedłem ze spiżarni pierwszy. Reszta jeszcze nie skończyła jeść. Chciałem udać się do swojego pokoju, jednak kusiło mnie, aby odegrać się na tej małej idiotce Nelshie, która wygoniła mnie z kolacji. Zatrzymałem się przed drzwiami jej pokoju. Nacisnąłem na złotą klamkę. Drzwi się otworzyły.
-Ktoś tu się nie zamyka... -Pomyślałem uśmiechając się. Wszedłem do środka.
W pomieszczeniu było ciemno, więc zaświeciłem lampkę nocną stojącą na stoliku obok łóżka. W pokoju zaświeciło małe niebieskie światło, jednak wystarczające, aby oświetlić część pokoju.
Podszedłem do jej łóżka. Wyciągnąłem z kieszeni małą sakiewkę wypełnioną małymi kamyczkami. Szczerze mówiąc, nie wiem po co takie rzeczy trzymam w kieszeni. Otworzyłem ją i zawartość wsypałem pod prześcieradło.
-Teraz na pewno będzie jej wygodniej. -Pomyślałem.
Miałem już wychodzić, kiedy zobaczyłem na stoliku mały czarny szkicownik. Otworzyłem go zaciekawiony i zacząłem przeglądać strony. Były tam rysunki w większości przedstawiające losowych ludzi i jakieś niezidentyfikowane istoty. Chcąc nie chcąc, muszę przyznać, że były całkiem niezłe.
Wziąłem ołówek do ręki i na pustej tronie narysowałem pseudo Nelshie i Nevro-coś. Wokoło serduszka i napisy "Mój kochany Nevra". Rysowałem jak kura pazurem, ale mi to nie przeszkadzało. Mam znać się na alchemii, nie na bazgraniu.
Tym razem już na prawdę wyszedłem z pokoju, bo usłyszałem, że Valkyon już wyszedł ze spiżarni. Zobaczyłem w oddali Nelshie i Alajeę. Uśmiechnąłem się w myślach.
Wróciłem do swojego pomieszczenia i założyłem na siebie długi czarny płaszcz. Chciałem jeszcze pospacerować po dworze. I tak nie miałem co robić.
Chodziłem tak przez około dziesięć minut, kiedy postanowiłem wrócić. Zobaczyłem jednak znajomą sylwetkę opierającą się o drzewo. To była Nelshie.
Nie zastanawiając się długo, wziąłem do ręki trochę śniegu i uformowałem w gładką kulkę. Był bardzo zimny, tym lepiej. Rzuciłem nią w dziewczynę, trafiłem akurat w gołą szyję. Każda okazja jest dobra, aby poznęcać się nad idiotami.
Zobaczyłem jej oburzenie na twarzy, ale nie krzyknęła. Mogłem w nią rzucić śniegiem obsikanym przez jakiegoś pimpela, jednak mam jeszcze honor dla moich świętych rąk. Poza tym, nie będę marnował swojego czasu na kogoś tak niskiego pokroju.
Dziewczyna mnie zobaczyła, a ja tylko szyderczo się uśmiechnąłem za znany wszystkim sposób.
-Idiota! -Krzyknęła w moją stronę.
-Ezarel, miło mi. -Odpowiedziałem jeszcze szerzej się uśmiechając.



......................................................................................................

They say before you start a war,
You better know what you're fighting for
Well baby, you are all that I adore,
If love is what you need, a soldier I will be

I'm an angel with a shotgun

......................................................................................................

Offline

Dyskusja zamknięta

Strony : 1