Forum

Strony : 1

#1 17-07-2021 o 00h44

Straż Cienia
Mystic
Młoda Rekrutka
Mystic
...
Wiadomości: 10

Prolog





Tego jesiennego wieczoru padał deszcz, a ulice były puste, kiedy szłam nie widziałam nic poza wszechogarniającą mgłą i mrokiem, który przyciągał mnie do siebie.
Czułam pustkę, a w głębi siebie wiedziałam że koniec jest już bliski. Jakkolwiek idiotycznie to brzmiało, przepełniała mnie pewność swojej nieuchronnej śmierci.
Wyszłam zza rogu, ulica była tutaj oświetlona mrok rozproszył się, a na środku przejścia stał on.
Mój zabójca. Moja miłość. Moje przeznaczenie.

Nigdy nie wierzyłam w to, że los jest z góry przesądzony. Byłam przekonana o istnieniu wolnej woli, wyborze wielu dróg o tym, że sama byłam panią własnego życia. Widocznie się myliłam.
W dniu moich narodzin boski plan wszedł w życie, moim przeznaczeniem było zginąć z ręki ukochanej osoby, by wypełniło się proroctwo, które miało skazać moją duszę na wieczną tułaczkę wśród żywych jako zagubiona dusza nie umiejąca zaznać spokoju.
Miałam jedenaście lat, kiedy to pierwszy raz się zdarzyło, siedziałam w kuchni patrząc jak mama przygotowuję kolację. Ojca nie było w domu, nigdy go nie było, starszy bart siedział, w swoim pokoju, z którego ciężko było go wyciągnąć nawet na kolację.
Tylko ja go widziałam stał za krzesłem mojej matki, dotykał jej ramienia, czasem jakby od niechcenie przeczesywał palcami jej włosy, a ona…
Jak by w ogóle go nie widziała, nie widziała go czuła tylko dotyk, lekkie muśnięcia na szyi i ramionach, podmuch wiatru, lekkie łaskotanie gdy włosy nie oczekiwanie opadały jej na twarz w prawie nie zauważalnym ruchu nieznajomego.
- Kto to jest? – zapytałam – znasz go mamo?
W jadalni zapanowała głucha cisza, Matthew ‘u upuścił widelec, który z brzdękiem opadł na porcelanowy talerz.
- Mamo, ona świruje – mruknął pod nosem, posyłając mi litościwe spojrzenie
- Jedz dziecko – rzuciła mama, ale trudno było nie zauważyć jak jej twarz nagle pobladła
- Ale on tu jest! – krzyknęłam, stoi za twoim krzesłem
- Trzyma rękę na twoim ramieniu.
- Mamo! – wrzasnęłam kiedy jak by nigdy nic wróciła do jedzenia nie zwracając na mnie uwagi
Czułam ciężkość napięcia które panowało w jadalni, ale teraz również wzrok nieznajomego spoczywał na mnie,.
Jego oczy tak głęboko niebieskie, bezkresne, turkusowy ocean. A kiedy ja spojrzałam na niego czułam dotyk jego dużych dłoni na ramionach i łaskotanie włosów w policzki, za każdym razem gdy przeczesywał palcami włosy mamy, miałam wrażenie jakby to mnie dotykał i był to pierwszy raz kiedy zdałam sobie sprawę że posiadam dar.
Nieznajomy nie opuszczał mamy aż do końca wieczoru, nawet wtedy gdy klęknęła przy łóżku i złożyła ręce do pacierza, modląc się z takim zapałem jakiego nigdy jeszcze nie udało mi się u niej zobaczyć.
Następnego ranka nieznajomego już nie było, a ciało matki leżało bez życia przy łóżku, z rękami mocno zaciśniętymi na perłowym różańcu.
Miałam jedenaście lat kiedy po raz pierwszy w życiu doznałam straty, zmierzyłam się z żałobą, przekonałam się czym jest śmierć, zobaczyłam jak wygląda.
Miałam jedenaście lat kiedy odkryłam dar, swoje przeznaczenie, swoje przekleństwo.





https://thumbs.gfycat.com/GraciousWellwornChamois-size_restricted.gif


https://thumbs.gfycat.com/BackShamelessCottonmouth-small.gif

Offline

#2 17-07-2021 o 14h19

Straż Cienia
Mystic
Młoda Rekrutka
Mystic
...
Wiadomości: 10

Rozdział 1






Nie wiedziałam nawet kiedy, a wszystko wymknęło się spod kontroli. Mała impreza tylko dla najbliższej trzydziestki moich przyjaciół, przemieniła się w wielki melanż obejmujący cały dom z ogrodem i podjazdem włącznie.
Ocknęłam się dopiero w połowie czwartego pączu, kiedy wokół nie było już nikogo znajomego, a tłum był zbyt duży jak na kilkoro osób.
- Wuj mnie zabije – warknęłam pod nosem.

Muzyka nadal mocno dudniła, a bas rezonował w piersi i zmiękczał kolana. Była dopiero ósma a większość imprezowiczów zgotowała w każdym możliwym miejscu, wydającym się względnie bezpiecznym i wygodnym.

- Savannah?! – wrzasnęłam, zwracając na siebie uwagę długonogiej blondynki z iście kalifornijską opalenizną.

- Co jest, Rave?! Świetna impreza! – odkrzyknęła, upijając spory łyk jakiegoś słodkiego drinka ze swojego papierowego kubka.

- Kim są ci ludzie? – zapytałam, próbując przekrzyczeć ciągłą wrzawę. Muzyka ani na chwilę nie przestawała grać. Utwory z płyty błyskawicznie przeskakiwały z jednego na drugi nie dając moim bębenkom ani chwili wytchnienia.

- Większość kojarzę ze szkoły… A co nie ty ich zaprosiłaś?! – Pokręciłam przecząco głową, pociągając łyk z butelki.

- Hej, hej, hej! – Kościste ramiona Icciego objęły nas obie za szyję i przyciągnęły do niego. – I jak się bawicie? Odjazd nie?

- Znasz tych ludzi?! – zapytałam, szyjką butelki wskazując wszechogarniający tłum, powoli doprowadzający mój dom do ruiny. Po raz setny w ciągu ostatnich pięciu minut pomyślałam o minie ojca, kiedy przed północą wróci do domu.

- Dana ich zaprosiła – wyjaśnił, na co obie z Sawannah spojrzałyśmy na niego krzywo.
- A kto do diabła zaprosił Dane?!
Dwie godziny, zarzygany dywan i czterdzieści worków pełnych butelek, puszek i śmieci, później. Dom nadal przypominał scenografię z planu filmowego Projektu X.

- Emmm, mam przerąbane – mruknęłam z rezygnacją, siadając na schodach.
Większość osób zmyła się zaraz po wyłączeniu nagłośnienia, części trzeba było pomóc wywlec się na zewnątrz i wsiąść do taksówek, niektórzy nadal zgotowali w pokojach na piętrze. Prawdopodobnie była to ostatnia impreza mojego życia. Z własnej głupoty zafundowałam sobie dożywotni szlaban, a miesięczne kieszonkowe, które wywalczyłam zaraz po zaliczeniu drugiego roku, poszło się jebać.

- Co do… Raven! – krzyknął wujek od progu. Sawannah zastygła w miejscu nerwowo miętosząc worek w ręku. Iccy zbladł jak zawsze gdy mój wuj znajdował się gdzieś w pobliżu.
Zwlekłam się ze schodów wychodząc wujkowi na powitanie.

– Jesteś! Nie spodziewaliśmy się ciebie tak wcześnie – mruknęłam nieco nerwowo.


Nie było sensu nawet się wykłócać. Fakt, że mojej oceny nijak się miały do minimalnej średniej obowiązującej w Akademii J. Crossa, nie był nawet istotny. Wujek miał znajomości, miał też pieniądze, a wieloletnia przyjaźń z samym dyrektorem jedynie przypieczętowała mój los. Lato się skończyło i zamiast buszować z Sawannah po centrum handlowym w poszukiwaniu jakiegoś ekstra ciucha, byłam skazana na czterogodzinną odprawę i trzy razy dłuższy lot samolotem w towarzystwie cierpiącej na lęk wysokości staruszki. 

- Stypendystka? – zapytał z powątpieniem patrząc na mój wyciągnięty sweter i parę przetartych dżinsów. Widocznie mój strój nie współgrał ze standardami angielskiej mody.
Pokręciłam przecząco głową, wracając do podziwiania widoków za oknem.
Wszystko jakby spowite mgłą nadawało dolinie pewnej tajemniczości. Jednak kiedy samochód zatrzymał się przed główną bramą włoski na przedramionach i karku stanęły mi dęba.



https://66.media.tumblr.com/57c7d6e0e069c1297126bc95f972c604/tumblr_oe4643DYBN1vgi6tlo3_500.gif


https://thumbs.gfycat.com/BackShamelessCottonmouth-small.gif

Offline

#3 18-07-2021 o 10h28

Straż Lśniąca
Błękitna
Tsukiyomi
Błękitna
...
Wiadomości: 125

Post pod postem w dziale ff można dodawać w odstępie czasowym 24 godzin, zapoznaj się z regulaminem działu.

Regulamin działu Fan Fictions napisał

kiedy nikt nie wypowiedział się pod Twoim opowiadaniem, a chcesz dodać kolejną część, to masz prawo to zrobić. Jednak odstęp czasowy musi wynosić minimum 24 godziny.


https://zapodaj.net/images/94561d11cfb60.gif

Offline

#4 18-07-2021 o 21h15

Straż Cienia
Mystic
Młoda Rekrutka
Mystic
...
Wiadomości: 10

Rozdział 2 -Andrea




Przechadzając się po swoim pokoju, sprawdzałam czy wszystko spakowałam i o niczym nie zapomniałam. Przenosząc walizki z pokoju do drzwi frontowych moją uwagę przyciągnęło lustro na korytarzu, odłożyłam walizki i podeszłam do lustra. Przyjrzałam się swojemu odbiciu, brakowało w nim czegoś, a dokładniej moich niebieskich soczewek.

- Ech, znowu o nich zapomniałam. – Mruknęłam pod nosem z niezadowoleniem.

Zła na siebie wspięłam się po schodach, skręcając w prawo do swojego pokoju, podeszłam do toaletki na końcu pokoju. Sięgnęłam po etui z soczewkami i pewną ręką włożyłam je. Sprawdziłam ponownie swoje odbicie w lustrze.

- Od razu lepiej. – Pomyślałam z zadowoleniem z siebie.

Zabrałam etui i włożyłam je do torebki, która leżała na łóżku. Rozejrzałam się ostatni raz po pokoju, chwyciłam torebkę i małą walizeczkę i wyszłam z pokoju, schodząc schodami w dół.

- Taksówka już czeka Andreo. – Poinformował mnie ojciec z grymasem na twarzy czekając przy drzwiach.

- Już idę, bądź tak miły i zacznij powoli zanosić mój bagaż do taksówki.

Bez najmniejszego słowa ojciec zaczął zanosić walizki, było to nie w jego stylu, wcześniej by zaczął wygłaszać jedną ze swoich przemów o tym jak powinnam go traktować i o tym bym sama zatroszczyła się o swoje rzeczy, lecz tym razem było inaczej, coś go trapiło i nie wiedziałam co. Nie będę się tym przejmować, w końcu to jego problem nie mój.

Wyszłam powoli z domu kierując się do taksówki, miałam już wsiadać, gdy ręka ojca lekko spoczęła na moim ramieniu, odwróciłam się nie pewnie i spojrzałam na jego twarz, która nie ukrywała lekkiego nie pokoju.

- O co chodzi? Powinnam już jechać, jeśli mam zdążyć na samolot. – Nie pewna swoich słów cofnęłam się od ojca czekając na odpowiedź.

Przez dłużą chwilę patrzył mi w oczy nie pewny czy powinien mi mówić, o tym co go trapi.

- Andreo proszę Cię zachowuj się w tym roku, nie chce powtórki z rozrywki z tamtego roku, staraj się nie denerwować dyrektora i kolegów. – Powiedział to w taki sposób, że jego słowa zadały ból.

- Wiem co mam robić i obiecuję że będę zważać na swoje słowa jak i czyny, niczym się nie martw tym razem będzie lepiej. – Uśmiechnęłam się lekko do ojca, mając nadzieję że na tym się skończą jego cenne rady.

- Nie dawaj mi powodu bym musiał się za ciebie wstydzić. – Spojrzał na mnie lekko się uśmiechając, lecz jego głos nadal był oschły.

- Nie martw się. Do zobaczenia za dziesięć miesięcy – Odpowiedziałam z kamienną twarzą.

Nie czekając już na odpowiedź ojca wsiadłam do taksówki i ostatni raz spojrzałam na dom jak i na ojca.

- Dokąd mam zawieść panienkę? – Taksówkach zadając pytanie, znudzony już czekaniem.

- Na lotnisko proszę, byle szybki. – Poleciłam taksówkarzowi.

Jadąc na lotnisko wyglądałam przez okno by móc rzucić oko na okolicę, dopiero za dziesięć miesięcy tu wrócę. Samo myślenie o tym, że spędzę dziesięć miesięcy w szkole doprowadzał mnie do szału, wiedziałam że to będzie tortura, z którą będę musiała się po raz kolejny zmierzyć.

Podróż do akademii minęła niezwykle szybko i bez żadnych komplikacji, co zdarza się dość rzadko, wysiadając z taksówki na podjeździe czekał już odźwierny szkoły, który miał zabrać moje bagaże do pokoju. Bez najmniejszego słowa zabrał bagaże i udał się do akademii, idąc tuż za nim rozglądałam się po dobrze znanym mi dziedzińcu wypatrując uczniów, lecz nikogo nie widziałam, jak zwykle byłam jako pierwsza z damskiej części szkoły. Weszłam do starego budynku, w którym znajdowały się pokoje uczniów. Na parterze znajdowała się mała kuchnia, zaopatrzona w przekąski oraz napoje, był tu także salon z dużym telewizorem oraz biblioteka z komputerami. Natomiast na pierwszym piętrze znajdowały się pokoje i łazienki dla chłopców, a na drugim piętrze pokoje dziewczyn. Odźwierny wszedł na drugie piętro kierując się na lewo do opuszczonego skrzydła, które zajmowałam ja oraz moje „najbliższe przyjaciółki” czyli tylko sześć z piętnastu pokoi było zajętych. Odźwierny zatrzymał się na końcu skrzydła przy moich drzwiach czekając ,aż je otworzę. Zdjęłam torebkę z ramienia i wyjęłam z niej klucz do pokoju, szybkim ruchem otworzyłam drzwi pozwalając wejść pierwszemu odźwiernemu, poukładał walizki przy szafie koło drzwi po czym bez słowa wyszedł z pokoju. Usiadłam na skraju łóżka rozglądając się po pokoju, wszystko było na miejscu.

Nie marnując czasu rozpakowałam bagaż, zajęło mi to więcej czasu niż przypuszczałam. Podeszłam do łóżka by wyjąc z torebki telefon. Szybkim krokiem wyszłam z pokoju zamykając drzwi. Powoli kierowałam się do wyjścia prowadzącego na dziedziniec.

Usiadłam na jednej z pobliskich ławek i obserwowałam zachód słońca. Rozglądałam się mając nadzieje, że nikogo nie spotkam, lecz los nie był mi zbyt przychylny i do ławki podszedł Darius.

- Kogo my tu mamy? Dyrektor cię nie wykopał?  – Uśmiechnął się szeroko, a w jego głosie było można wyczuć nutkę kpiny.

-Powiedź mi lepiej czego chcesz i czy Andy już przyjechał?

Darius usiadł koło mnie i ręce skrzyżował sobie za szyją.

- Daj spokój, zero z tobą zabawy ostatnio.. Mniejsza o to przyszedłem Ci tylko powiedzieć że dzisiaj jest ognisko, a jeśli chodzi o Andy’ego to jeszcze go nie ma. A bym zapomniał dyrektor chce cię widzieć. - Darius spojrzał na mnie czekając na moją reakcję.

- Czego on znowu chce, dopiero co przyjechałam. – Westchnęłam poirytowana.

Cross i ja nigdy nie przepadaliśmy za sobą, ale wzywanie mnie pierwszego dnia to już lekka przesada..
Mój wybuchowy temperament jeszcze nie dał się dzisiaj nikomu we znaki, więc lepiej by miał coś ciekawego do przekazania, inaczej dam mu popalić.
Mam lepsze rzeczy do robienia niż marnowanie czasu u dyrektora.

- Dobra, idę do tego nudziarza, a jak spotkasz Andy’ego to powiedź mu by przyszedł do mnie do pokoju.

- Zastanowię się – Darius wstał, z ławki i ruszył w stronę szkoły.



Powoli pozbierałam się z ławki kierując się do gmachu skrzydła dla nauczycieli, nie wiem czego Cross znowu chce, ale na pewno nie będzie to miłe spotkanie przy herbatce.
Odkąd sięgam pamięcią ja i Cross toczymy wojnę międzyrasową.
Wchodząc do budynku skręciłam w korytarzu na lewo kierując się prostko do gabinetu dyrektora Crossa…



https://i.pinimg.com/originals/d3/6b/db/d36bdb98585b8ece4ef7b8ca0e138fb5.gif


https://thumbs.gfycat.com/BackShamelessCottonmouth-small.gif

Offline

#5 19-07-2021 o 22h22

Straż Cienia
Mystic
Młoda Rekrutka
Mystic
...
Wiadomości: 10

Rozdział 3- Reven


Miałam przechlapane, wszystko tutaj krzyczało „jesteśmy tak zacofani że nie wiemy co to bieżąca woda i papier toaletowy”!
Wysiadając z taksówki zobaczyłam przytłaczający gmach szkoły, myślałam że zamki to tylko w Disneylandzie. Nie licząc faktu, że budynek wyglądał jakby opanowała go zła macocha królewny śnieżki to otoczenie wydawało się raczej przyjazne.


Nie wiedzieć czemu na terenie szkoły, nie było nikogo oprócz mnie, po tym jak zaciągnęłam swoje walizki za próg, a ciężkie drzwi zamknęły się za mną z trzaskiem, wiedziałam że mam przekichane.


Znajdując się w gabinecie dyrektora Crossa, czułam się jakbym miała usłyszeć jakąś wyjątkowo przykrą wiadomość. Nie przejmowałam się tym zbytnio, dyrektor Cross był raczej przyjemnym dla oka mężczyzną jedynie długie do pasa włosy nadawały mu lekko zniewieściały wygląd.


- Panienko Sullivan, pani dotychczasowe osiągnięcia nie robią raczej wrażenia, mam nadzieję że zdaję sobie sprawę jak bardzo prestiżową jesteśmy placówką – kiwnęłam głową udając pełne skupienie, podczas gdy moją uwagę rozproszyło nagłe otwarcie się drzwi.

- O panna Black, szalenie miło widzieć panią w tym semestrze. Pozwolę że was sobie przedstawię – wstałam z krzesła napotykając lodowate spojrzenie czerwonowłosej dziewczyny.

Wyglądała na mniej więcej w moim wieku, ale było w niej coś mrocznego jakiś smutek zupełnie jakby jednym spojrzeniem mogła przejrzeć mnie na wylot.
Nie wiedząc czemu w jej obecności czułam się nieswojo.
W co ja się wpakowałam?


- Reven Sullivan poznaj swoją protektorkę Andre’e Black, panno Black liczę że dobrze zaopiekujesz się nową koleżanką na wydziale nocnym – powiedział dyrektor z złowróżbnym błyskiem, w oku.


Dziewczyna na przeciwko mnie jakby zbladła i sztywno wyciągnęła rękę w moją stronę, nagle oblał mnie zimny dreszcz niepokoju.




https://cutewallpaper.org/21/scary-anime-girl-with-red-eyes/gif-anime-hell-darkness-black-hair-red-eyes-Anime-girl-anime-.gif


https://thumbs.gfycat.com/BackShamelessCottonmouth-small.gif

Offline

#6 20-07-2021 o 22h33

Straż Cienia
Mystic
Młoda Rekrutka
Mystic
...
Wiadomości: 10

Rozdział 4 - Andrea





Wchodząc do gabinetu dyrektora spodziewałam się kazania, krzyków, nawet wzmianki o nieszczęsnym zeszłym roku, ale nie dziewczyny..
Która na dodatek od tak, została przyjęta na nocny wydział..

Wyciągnełam rękę w stronę dziewczyny, odpowiedziała tym samym, lecz jej twarz pokazywała nagłe zaniepokojenie. Atmosfera w pokoju zrobiła się ciężka.
Wszystkie nie wypowiedziane słowa zawisły w powietrzu.
„Ona umrze”, mówiło moje spojrzenie które skierowałam w stronek Crossa.
„Każdy kiedyś umrze” odpowiedział zimny wzrok dyrektora.

- Jeśli pozwolisz Reven, musze porozmawiać z Andreą w cztery oczy – Cross dał znak dziewczynie że może odejść.

Po słowach  Crossa dziewczyna odwróciła się na pięcie i wymaszerowała z gabinetu na giętkich nogach mamrocząc coś pod nosem.
Gdy zamknęły się drzwi od gabinetu, spojrzałam na Crossa nie ukrywając swojego gniewu oraz niedowierzenia w zaistniałej sytuacji.

- Co ty sobie myślisz Michael?! – krzyknęłam w twarz dyrektora – Doskonale zdajesz sobie sprawę z tego że ona nie jest niczego świadoma. Czy ona w ogóle jest jedną z nas?. Co to ma znaczyć Cross? – odpowiedział mi milczeniem, poczułam frustracje, miałam ochotę w coś uderzyć, a najchętniej w twarz Crossa..

Kandydatki które trafiają na nocy wydział są odpowiednio wcześniej przygotowywane oraz wybierane z dużą starannością, a tu nagle jakaś dziewucha nie wiadomo skąd zostaje przyjęta od tak sobie, nie mówiąc o tym że nie ma zielonego pojęcia o świecie, który ją otacza.


- Nie wezmę jej pod swoje skrzydła, nie licz na to - spiorunowałam Crossa wzrokiem

- Owszem, weźmiesz i bez dyskusji - odpowiedział mi w tym samym lodowatym spojrzeniem co zawsze

- Cross, oszalałeś? Słyszysz mnie, oszalałeś staruchu! Czy ty się w ogóle słyszysz? Wiesz w co ją pakujesz? - przysięgam nie wytrzymam z nim..

- Black, zważaj na swoje słowa i czynny. Może ci się to nie podoba, ale to twój obowiązek, pamiętasz? Ślubowałaś oddanie tej szkole i naszej społeczności.
Masz ją wprowadzić do tego świata i odpowiednio przygotować i nie obchodzi mnie jak to zrobisz, ale masz to załatwić. Każdy z nas robi swoje, pogódź się z tym w końcu, wszyscy tutaj mamy ustalone jakieś zadania, więc bez dyskusji wykonaj swoją robotę! - Donośny głos Crossa odbił się od ścian gabinetu.

Nie nawiedzę jak ktoś się po mnie wydziera i wytyka zapominalstwo w takich sprawach, ręce mnie świerzbią by przyłożyć Crossowi w twarz. Wiem doskonale po co tu jestem, ale nie zmienia to faktu, że podrzutka nie powinien przyjmować w tym roku.
Skoro ją przyjął musi być jakiś sensowny powód, pieniądze czy inne przywileje nie wchodzą w grę, to jest coś bardziej poważnego, tylko co?

- Michael, skoro mam zająć się małą Raven, czy jest coś co powinnam o niej wiedzieć? - Spojrzałam pytająco na Crossa

Zastanawiał się, wpatrywał się w okno myśląc czy powinien mnie w to wtajemniczyć, sądząc po jego zaciśniętych dłoniach mogłam wywnioskować że sytuacja, w której się znajdujemy nie jest zbyt korzystna. Gdy odwrócił się w moją stronę, jego spojrzenie było inne, nigdy nie widziałam go w takim stanie.
Znam go bardzo długo i na tyle dobrze, by wywnioskować z tego że mamy przechlapane. Kim jest ta cała Raven? Co jest w niej takiego wyjątkowego że sam Jonathan Michael Cross jest zaniepokojony jej obecnością?

-Panienka Sullivan, jest wyjątkową istotą. Miej na nią oko, wszystkie niezbędne informacje o niej dostaniesz jutro, może jej akta pozwolą ci zrozumieć dlaczego to takie ważne byś to ty była jej protektorką. Zdaj się na swój instynkt i przygotuj ją do tego co ją czeka, a teraz możesz odejść, jesteś wolna - Ton jego głosu dał do zrozumienia że dalsza rozmowa nie ma sensu

- Bym zapomniał, dopilnuj by panienka Sullivan odstawiła swoje leki, Seraphine ci w tym pomoże - Rzucił mi na odchodne bez słowa wyjaśnienia

Skinełam głową i pokierowałam się do wyjścia.
No pięknie, mam przekichane i to przez tą nową dziewuchę, czym sobie zasłużyłam na to?
Czy chodź raz nie może być w miarę normalnie? Czy o tak dużo proszę, licząc na jeden spokojny rok w tym wariatkowie?
Niech ten cyrk się szybko skończy bo oszaleje tutaj.



Zaraz po wyjściu natknęłam się na ściągniętą zaniepokojeniem twarz Andy’ego

- Darius przekazał mi że tu będziesz, co się dzieje? – zapytał z lekkim niepokojem w głosie

- Cross przydzielił mi do opieki jakąś cizie którą przyjęli na nocny wydział bez słowa wyjaśnienia. Wyobrażasz to sobie? Ta dziewucha nie da sobie rady – odpowiedziałam ze złością w głosie

- Czekaj, co? Kandydatki były wybrane, więc jak do tego doszło? - Po jego minie stwierdzam że jemu też się to nie podoba

Rozumiem niedowierzenie Andy'ego co do tej sytacji, każdy kto orientuje się w sytuacji tego miejsca doskonale wie że coś tutaj nie gra.
Czuję że rozmowa z Andym o tej sytuacji zajmie nam całą noc, a miałam takie piękne plany co do pierwszego dnia w tym wariatkowie.


- Porozmawiamy o tym jak zostaniemy sami, za dużo wścibskich uszu dookoła, ale teraz muszę zaczerpnąć świeżego powietrza – zanim nawet zdążyłam dokończyć zdanie moją uwagę przykuła sylwetka dziewczyny, która  patrzyła na naszą dwójkę.

- Eh, nieźle – mruknęłam, myśląc jak dalej wybrnąć z tej sytuacji.

– Andy to właśnie Raven, to znaczy ciz.. nowa uczennica, którą mam się opiekować – rzuciłam, wskazując palcem moją podopieczną stojącą za plecami chłopaka.

- Miło poznać – powiedział z lekkim zmieszaniem na twarzy

- Cześć, miło mi, chyba. - sądząc po jej minie stwierdzam że jednak coś słyszała z naszej rozmowy, no ładnie.

Niech ten dzień się skończy, pierwszy dzień a ja już się czuję jakbym tu była z rok albo i dłużej. Jak tak dalej pójdzie to wybuchnę w pięknym stylu, a nie chce tego, jak przypomnę sobie swój zeszłoroczny wybuch złości, to sprzątanie szkód tym razem zajmie więcej czasu niż okres ferii letnich.
Zeszły rok był wystarczająco trudny, ale coś czuję że ten będzie o wiele gorszy zwłaszcza jak trafiła mi się ta dziewucha. Oby jej akta dały przejrzysty obraz tej chorej sytuacji inaczej skopie tyłek Crossowi..
Z moich chaotycznych myśl wyrwał mnie głos Andy'ego.

- Reven, tak? Wybierz sobie któryś z pokoi z lewego skrzydła na drugim piętrze, masz ten luksus że większość pokoi jest jeszcze pusta, idź zaszalej dziewczyno, klucze dostaniesz od odźwiernego, powołaj się na mnie, a na nas już pora, fajnie się gadało – Andy mruknął do dziewczyny, pociągając mnie za rękę w stronę wyjścia z budynku. 

Idąc za Andym w stronę wyjścia, odwróciłam się w stronę stojącej jak kołek Reven.
Też patrzyła w naszą stronę ze zdziwieniem i zmieszaniem na twarzy, które wyrażało że nie ma żadnego pojęcie o czym mówiliśmy.
Dzięki Bogu nie wyglądała na bliską dowiedzenia się w jak głębokie bagno się wpakowała, albo jak bardzo chora jest nasza szkoła, no cóż uświadomienie jej o tym wszystkim co się tutaj wyrabia nie będzie zbyt przyjemnym doświadczeniem. 
Niech zostanie jeszcze trochę w tej nieświadomości, to kupi mi trochę czasu by odkryć co się tu wyrabia.
W końcu szkoła ma swoją mroczną przeszłości, o której wiedzą tylko nie liczni.




https://78.media.tumblr.com/9235fe3ac821986e0c30196bc069fa52/tumblr_onn1l4tOcK1sg8uefo2_500.gif


https://thumbs.gfycat.com/BackShamelessCottonmouth-small.gif

Offline

#7 22-07-2021 o 12h00

Straż Cienia
Mystic
Młoda Rekrutka
Mystic
...
Wiadomości: 10

Rozdział 5- Reven




Okeeej. Nie wiem czy to zmęczenie, stres bądź kawa niewiadomego pochodzenia, którą wypiłam w taksówce w drodze tutaj, albo ta szkoła, dyrektor i uczniowie mieli jakieś poważne problemy psychiczne.
No bo bez jaj, jaki normalny dyrektor ma włosy do pasa i skórzane spodnie obciskające każdy kawałek swojego szczupłego ciała i jaka uczennica ma prawo tak zwracać się do człowieka, który w każdej chwili może ją po prostu odesłać do domu. Serio, która?
Pewnie jest jej rodziną czy czymś takim, no ale na poważnie co się tu wyrabia? Serio jak bym trafiła do jakiegoś mocno pojechanego ośrodka dla psychicznie chorych..

Zielonego pojęcia nie miałam gdzie znajduje się to całe skrzydło dla dziewczyn, no okej może i dupeczkowaty szatyn w jakiś sposób mnie nakierował, ale mój mózg złapał zwarcie w sekundzie kiedy tylko zarejestrowałam jak bardzo przystojny był towarzysz Andrei.
Więc zrobiłam to co każda normalna osoba postanowiłaby zrobić na moim miejscu, wyciągnęłam telefon w poszukiwaniu zasięgu i wybrałam numer wuja.
Nie było mowy żebym pozwoliła mu zostawić się na tym wygwizdowie z bandą czubów i Bóg jeden wie jakich szaleńców, coś z tym miejscem było serio nie tak, czułam tu za każdym razem gdy patrzyłam na groteskowe zasłony, pokryte sporą warstwą kurzu i antyki które wyglądały jakby przeżyły obie wojny i jeszcze trochę.
Jeśli tak wyglądała, tak zwana prestiżowa placówka, to ja serdecznie dziękuję, wolę swojego ogólniaka na przedmieściach, gdzie woda w spółeczkach działał tylko od święta, a wszystkie sale były stylizowane na kolorowe lata sześćdziesiąte.
Wszędzie będzie lepiej, byle z dala od tych psycholi.
Kompletnie tu nie pasowałam, okej może i Andrea nie wyglądała jak typowa uczennica prywatnej szkoły, no z mundurkami, koszulami, krawatami i obszytym logiem szkoły na marynarce, ale jednak ze swoim mrocznym wyglądem ponurego żniwiarza wyglądała znacznie bardziej na miejscu niż ja, ciemnowłosa barbie z Malibu.

- Błagam, odbierz – mruknęłam do słuchawki kiedy po kilku sygnałach połączenie się urwało, a telefon zasygnalizował utratę zasięgu. – No bez jaj!– mruknęłam, gorączkowo trzymając się uchwytu swojej walizki.

Sytuacja kreowała się następująco, byłam zmuszona zacisnąć poślady i znaleźć swój pokój albo sterczeć jak idiota, udając że dobrze wiem co mam robić.
Złapałam cały swój bagaż i kierowałam się na drugie piętro błądząc w poszukiwaniu damskiego skrzydła.

– Mogli by wstawić jakąś tabliczkę, albo na wejściu rozdawać mapki – mruknęłam pod nosem kiedy po wieczności tułania się po korytarzu nadal tkwiłam w punkcie wyjścia, przy schodach, które zdaje się minęłam jakieś milion razy.

- Kiedyś rozdawali, ale kiedy pierwszoroczniaki odkryli wejście do damskich dormitoriów, co zakończyło się serią nieciekawych incydentów, dyrektor postawił na intuicję i umiejętności detektywistyczne nowych uczniów – usłyszałam za sobą głęboki głos nieznajomego.

- Czyli co? Mówisz że mam wywęszyć sobie pokój albo spać na schodach? – rzuciłam z przekąsem, patrząc jak powoli wychodzi z cienia niedaleko przejścia.

- Broń Boże – mruknął prześmiewczo
– Męskie dormitoria są na pierwszym piętrze, jesteś zawsze mile widziana, z rozkoszą cię ugoszczę – dodał z lekkim uśmiechem na ustach.

- Ha, zabawne – chrząknęłam, rozglądając się wokół siebie.

– A ja gdzie jestem teraz dokładnie? – zapytałam
zdezorientowana.

- Jestem w budynku głównym, musisz wejść na drugie piętro i kierować się w lewo do damskiego skrzydła dla pupilów Andrei, pamiętaj że trzecie piętro jest wyłączone z użytku – rzucił z twarzą pozbawioną wyrazu, po dawnym prześmiewczym uśmiechu nie zostało ani śladu.

- Jak to wyłączone z użytku? Problem z robactwem czy jak? – mruknęłam z ironią. Cichy śmiech chłopaka odbił się echem od kamiennych ścian.

- Zaufaj mi jeśli życie ci miłe, po prostu ominiesz trzecie piętro i grzecznie wejdziesz do swojego skrzydła – polecił z przesadnie ugrzecznionym wyrazem twarzy.

Przyjrzałam mu się przez chwile, ciemne, sięgające niemal ramion włosy ułożone miał w tak zwanym artystycznym nieładzie, wygnieciony t-shirt i ciemne przetarte jeansy dopełniały jego wyglądu, zupełnie jakby dopiero skończył drzemkę i wstał z łóżka, dodając do tego wszystkie jeszcze mega wzrost, ładną sylwetkę i ciemne oczka, był raczej całkiem niezłym kawałkiem mięska. Jednak coś podpowiadało mi że to tylko gracz, a jeśli miałam zabawić w tej dziurze na dłużej to nie mogłam sobie pozwolić na zabawę, w damę o lekkich obyczajach.
To była zbyt mała społeczność by zwracać na siebie niepotrzebną uwagę.

- Dzięki – rzuciłam, chwytając rączkę swojej walizki i zarzucając torbę na ramię odwróciłam się by odejść. Nagle poczułam jak moje bagaże dosłownie znikają mi z rąk, szczerze mówiąc nawet tego nie poczułam, po prostu w jednej chwili były, a w następnej nieznajomy stał obok mnie trzymając wszystkie moje rzeczy w takie sposób jakby od początku wszystko za mnie niósł. Zmarszczyłam brwi, zdezorientowana.

- Jestem Darius – przedstawił się nieznajomy, nie dając mi nawet dojść do słowa, po prostu ruszył przed siebie. Nie miałam innego wyjścia jak ruszyć za nim.

- A ja Raven – odpowiedziałam, próbując zrównać z nim krok.
- Wiem – rzucił tylko, z lekkim uśmiechem czającym się w kąciku ust.

Zmarszczyłam brwi ze zdziwienia ale w jakiś dziwny niewytłumaczalnie idiotyczny sposób, ja też miałam wrażenie że skądś go znam, zupełnie jakbyśmy byli starymi znajomymi spotykającymi się po latach, coś w jego spojrzeniu było mi bliskie i nagle tak po prostu nie czułam się już tak całkiem samotnie.

- Skąd wiesz? Etykietka nowej o tym mówi? - rzuciłam żartobliwie

- Pupilki Andrei zawszę są rozpoznawalne, przyzwyczaisz się - z jego ust brzmiało to niemal jak obelga

Co to w ogóle znaczy "pupilki Andrei" określenie niczym w kiepskim filmie o nastolatkach pokroju "Wredne dziewczyny' czy coś w tym rodzaju.
Nie wiem czym ma być ten paskudny przywilej ani jaka jest tego cena, ale chyba wole tego nie wiedzieć, czym mniej będę wiedzieć o tym miejscu to może nie skończę w białym kaftanie przed zachodem słońca..

- A tak serio, dyrektor powiedział że twoją protektorką jest Andrea, więc dodałem dwa do dwóch - idąc przed siebie, co jakiś czas zerkając w moją stronę

Wchodziliśmy na drugie piętro w całkowitej ciszy, korytarz był opustoszały i wyglądał jak wyjęty żywcem z jakiegoś horroru średniej kategorii.
Czy ktoś od ostatnich stuleci robił tu jakiś remont czy coś?
Mówię serio, wszystko tutaj wręcz wrzeszczy o nowy wystrój, albo o dobre sprzątanie, oby pokoje były w lepszym stanie inaczej spadam stąd jeszcze dzisiaj.



https://25.media.tumblr.com/35bbc10ad796b527fcb9d3f63ac785af/tumblr_mgzwl8AUDp1qlcw9co1_500.gif






- Jesteśmy, wybierz pokój - wskazał na pokoje znajdujące się po lewej stronie korytarza.

Nie miałam siły na oglądanie tych pokoi i tak pewnie żadnego bym nie wybrała, postanowiłam zdać się na los.
Wskazałam środkowy pokój, Darius otworzył drzwi i dał sygnał głową że mam iść przodem, więc tak też zrobiłam.
Moim oczom ukazało się pomieszczenie, który nie pasował do całej otoczki tej szkoły.
Na samym środku pokoju znajdowało się piękne duże łoże, na przeciwko kominek i ogromny telewizor, na lewo wielka szafa garderobiana wraz z toaletką a na prawo solidne biurko wraz w biblioteczką, przy łóżku znajdowały się jeszcze dwa fotele z pięknym beżowym podbiciem. Cały pokój był w stonowanych barwach kości słoniowej z lekkimi szarymi dodatkami, nie powiem miła niespodzianka.

- Cały pokój jest mój? - spytałam z lekkim niedowierzeniem
- Zgadza się, to jedna z zalet bycia pupilkiem. Cały pokój twój w raz z własną łazienką - uśmiechnął się z lekkim rozbawieniem w głosie

Darius odłożył bagaże przy wielkiej garderobie, podał mi klucze i kiedy miał już wychodzić, nagle zatrzymał się w progu. Jego wzrok spotkał się z moim, sposób w jaki na mnie patrzał, sprawiał że utwierdzałam się w przekonaniu że go znam.
Jest to dziwne i mega wkurzające uczucie odczuwać tak silną pewność znajomości a nie pamiętając skąd się tego kogoś zna. 

- Jeśli masz ochotę mogę cię oprowadzić czy coś - rzucił, z lekkim uśmiechem, poprawiając swoje włosy by dalej pozostawały w artystycznym nieładzie 

- Brzmi nieźle - idealna okazja by dowiedzieć się co skrywają te mury i spróbować przypomnieć sobie skąd znam Dariusa. 
Wychodząc z pokoju, kierowaliśmy się z powrotem na parter, mijając korytarze dało się zauważyć pojedyncze postacie kierujące się do swoich pokoi czy też uczniów w małych grupkach, nie ukrywam że ten widok lekko podniósł mnie na duchu. Znajome szumy rozmów, które odbijały się od ścian był pocieszające, dawały namiastkę normalności, w tym jakże nie normalnym miejscu.

Wchodząc na dziedziniec szkoły, moją uwagę przykuła pewna drobna dziewczyna biegnąca w naszą stronę, nim zdążyłam odskoczyć dostatecznie szybko, a białowłosa dziewczyna rzuciła się w ramiona Dariusa.
- Roza, puść mnie, dusisz - na jednym tchu rzucił do dziewczyny odwzajemniając jej uścisk

Dziewczyna powoli wypuściła chłopaka ze swojego uścisku i zaserwowała mu najsłodszy uśmiech jaki kiedykolwiek widziałam.
Białowsłosa był drobną osóbką, jej idealnie proste włosy sięgały prawie do pasa, wielkie brązowe oczy aż iskrzyły z radości na widok Dariusa, jej urodę mogło się porównać do porcelanowej lalki, nie wyglądała na naszą rówieśniczkę, pewnie była w młodszych klasach. Dziewczyna spojrzała w moją stronę i jej piękny uśmiech zgasł, zastępując go lekkim uśmiechem zakłopotania.

- Reven, poznaj moją siostrę - chłopak przedstawił nas sobie, czochrając włosy dziewczyny 

Dziewczyna uściskała mnie jak pluszowego misia, a jej uścisk był niewiarygodnie silny, jak w tak drobnej istotce może być tyle siły?
Kiedy mnie w końcu uwolniła ze swojego uścisku, zobaczyłam mroczki przed oczami, muszę zapamiętać by nie pozwalać się jej przytulać.
Gdy w końcu mój wzrok wrócił do normalność, a ciało przestało odczuwać pozostałości uścisku, dziewczyna spoglądała na mnie z lekkim rozbawieniem.

- Wybacz, czasem mnie ponosi, miło cię poznać, znajomi Dariusa są też moimi - mówiąc chichotała niczym mały chochlik

- Spoko, nic mi nie jest, ciebie też miło poznać, nieźle mi idzie. Mam już dwóch znajomych i to  pierwszym dniu, wow.  - wypowiedź z lekką dozą sarkazmu, ale uśmiech dziewczyny nie zniknął wręcz przeciwnie, stał się jeszcze szerszy.

Darius upewnił się że możemy ruszać i powolnym krokiem kroczyliśmy przed siebie, do zwiedzania dołączyła się Roza, która non stop coś trajkotała na zmianę do nas. Zachowanie tej dziewczyny nie było całkiem normalne, miała tyle energii w sobie jak by doznała szoku cukrowego, ktoś powinien jej mocno ograniczy cukier lub energy drinki albo podać coś na wstrzymanie, coś mi mówi że zwiedzanie tego koszmarnego Disneylandu, w obecności dziewczyny będzie nie lada wyzwaniem.



https://data.whicdn.com/images/87274333/original.gif


https://thumbs.gfycat.com/BackShamelessCottonmouth-small.gif

Offline

#8 23-07-2021 o 23h37

Straż Cienia
Mystic
Młoda Rekrutka
Mystic
...
Wiadomości: 10

Rozdział 6 - Andrea





Spacer na uporządkowanie myśli był dobrym pomysłem, w między czasie mogłam opowiedzieć Andy'emu co zaszło w gabinecie Crossa.
Słuchał uważnie i analizował, to w nim uwielbiałam najbardziej, jest dobrym słuchaczem i nie zadaje zbędnych pytań.
Przed powrotem do mojego pokoju zajrzeliśmy jeszcze do Seraphine by przekazać jej wieść odnośnie Reven.
Kochana poczciwa Seraphine obiecała się tym zając sama, kobieta o złotym sercu, a tkwi przy boku tego potwora Crossa. Nidy nie zrozumiem tej kobiety.

Kiedy przekroczyliśmy prób mojego pokoju, zamknęłam drzwi z głośnym trzaskiem, opadłam na łóżko i zamknęłam oczy licząc że odpowiedź same do mnie przyjdą, cóż za głupia nadzieja. Po chwili dołączył do mnie Andy, wziął mnie za rękę dodając mi tym samym otuchy.

- Jaki plan w sprawie tej nowej? - pytanie które padło z jego ust sprowadziło mnie z powrotem na ziemie.

- To co zawsze, zaproszę ją na imprezę przy ognisku i będę obserwować jej reakcje - to pozostaje bez zmian, a co z resztą to się jeszcze okaże. 

Wstałam z łóżka i podreptałam do łazienki, by odświeżyć się przed zbliżającym się ogniskiem.
Szybki gorący prysznic pomógł mi rozluźnić napięte mięśnie spowodowany całym tym stresem, mokre włosy owinełam ręcznikiem i przebrałam się w coś bardziej wygodnego.
Krótki top, czarne szorty, zakolanówki i ukochane botki na obcasie były idealnym wyborem na dzisiejszą imprezę.

Wychodząc z łazienki Andy szykował jakże przepyszny koktajl, który jest wymogiem funkcjonowania tutaj, podał mi go i sam zniknął za drzwiami łazienki.
Usiadłam przy toaletce by zrobić makijaż i wymienić soczewki, w między czasie popijając swój czerwony koktajl.
Kiedy skończyłam się szykować przeczesałam swoje długie czerwone włosy i dopełniłam swój wygląd soczewkami.
Nienawidzę ich nosić, ale bez nich za bardzo rzucam się w oczy innych.

Andy wyłonił się za drzwi łazienki, usiadł na jednej z pluszowych puf i zaczął konsumować swoją porcje koktajlu.
Jego twarz wyrażała intensywne analizowanie naszej sytuacji, pewnie próbuje wybrać najlepsze rozwiązanie dotyczące Reven..

- Zastanawia mnie ta cała sytuacja z nową, nie wyczuwam w niej by była jedną z nas, więc albo zaszła jakaś pomyłka albo jest kimś podobnym do naszego rodzaju - przemyślenie Andy'ego nasuwało nowe pytanie, skoro nie jest taka jak my to czym jest?

- Też o tym myślałam, ale coś ogólnie jest nie tam z tą nową. Nie jestem wstanie zobaczyć jej przeszłości, a przyszłość wskazuje na klęskę tej dziewczyny, ty natomiast nic od niej nie wyczuwasz. To nie jest normalne, jeśli jest inna niż my, to jak do licha mam ją przygotować skoro nie wiem z kim mam do czynienia? - głośne myślenie z reguły pomaga, niestety nie w tym przypadku.

Cała ta sytuacja jest strasznie frustrująca, nawet Cross był tym faktem mocno zaniepokojony. Nigdy nie spotkał osoby, która była by tak odporna na nasze zdolności, lekki upór się zdarza, ale pełny brak dostępu do umysłu jeszcze nigdy.
Niczego nie jestem w stanie wymyślić bez akt tej małej, jedyne co mogę dzisiaj zrobić to iść na ognisko i rozpocząć przedstawienie licząc na to że nie dojdzie do nieplanowanej katastrofy. 

Nie długo myśląc pozbierałam się i wyszłam z pokoju, pora złożyć wizytę tej nowej.
Zapukałam do drzwi i weszłam do środka, chwilę mi zajęło zorientowanie się że Reven nie jest sama w swoim pokoju, oprócz niej był z nią Darius, który stał niebezpiecznie blisko małej owieczki.
Dziewczyna spojrzała na mnie z lekkim zdziwieniem i zawstydzeniem na twarzy, Darius rzucił tylko swój kpiarski uśmieszek, który jest jego wizytówką.

- Przeszkadzam? - spytałam spoglądając na Dariusa.

- Emm, Andrea, nie skąd. Co się sprowadza? - głos dziewczyny wskazywał że jednak w czymś im przeszkodziłam.

- Nic szczególnego, chciałam sprawdzić gdzie się podziewasz – zagaiłam szukając jej wzroku – A bym zapomniała, dzisiaj jest ognisko, czuj się zaproszona – nagle jej wzrok odnalazł mój. 

Wpatrując się w nią szukałam wskazówek lecz na marne.
Nic nie widziałam, nawet jednego marnego wspomnienia, mogę zobaczyć jej przyszłość lecz jej przeszłość jest dla mnie nie widoczna. Frustruje mnie to, patrząc na innych jestem w stanie zobaczyć wszystko, u niej małe okruchy z przyszłości, które i tak mogą się jeszcze zmienić.

- Więc jak? Przyjdziesz? - jej wzrok uciekł w stronę Dariusa, no to mamy słaby punkt u owieczki, urocze.

- Nie martw się, Darius chętnie będzie ci towarzyszyć - iskierki zainteresowania pojawiły się w jej oczach.

Darius zmarszczył brwi i odnalazł mój wzrok i słowa ponownie zawisły w powietrzu:
"Co ty knujesz A?"
"Zobaczysz" - lekki uśmieszek zawitał na mojej twarzy dodając lekkiej dramaturgii owej sytuacji.
Z naszej małej wymiany myśli, wyrwała nas Reven, ponownie spojrzałam w jej stronę, niestety wciąż nie mogłam się dostać do jej wspomnień, to takie wkurzające!
 

- Dzięki za zaproszenie, wpadnę - rzuciła niby od niechcenia, maskując swoją ekscytacje.

- Świetnie, a Darius bym zapomniała. Wprowadź proszę Reven w temat corocznego ogniska - gdyby wzrok mógł zabijać, Darius dokonał by tego..



Pomachałam im na pożegnanie i wyszłam z pokoju zostawiając Dariusa samego z nowym zadaniem. Pewnie później wycedzi mi wykład na temat tego by nie zwalać swoich obowiązków na innych, no cóż, jakoś to przeżyje.
Niech ktoś inny męczy się z tłumaczeniem nowej podstaw.
Mam zbyt wiele na głowie by dokładać sobie kolejnych problemów.

Po powrocie do pokoju nie zastałam w nim Andy'ego, pewnie poszedł sprawdzić czy wszyscy już dotarli i zostali poinformowani o dzisiejszym ognisku.

Impreza jest zawsze organizowana w pierwszy dzień szkoły, w końcu tradycja jest świętością w tej szkole, przygotowania do niej są zawsze żmudne i upierdliwe, a dopracowywanie jej jest po stronie Andy'ego. Nikt nie zdoła zaplanować takiego wydarzenia lepiej niż on sam. 

Telefon zabrzęczał sygnalizując nową wiadomość sms, czyżby Darius?
Nie pomyliłam się..
"A.. Na litość boską, skończ zwalać na mnie swoją robotę! To ty jesteś jej protegowaną nie ja!! Przestaje to być zabawne! - D"

Reakcja szybsza niż myślałam, w końcu mogłam się tego spodziewać.
Darius mimo swego obowiązku wykonywania moich poleceń, nie zawsze ma ochotę ich wykonywać, ale skoro nowa tak bardzo przypadła mu do gustu, to aż się prosił by to wykorzystać.
Aż sam się o to prosił, nikt mu nie kazał za nią łazić..
Odpisałam mu, by nie robił mi spamu wiadomości ze swoimi wyrzutami.

"Tak wiem, nie powinnam.. Mam trochę spraw na głowie, a dziewczyna ewidentnie cię lubi, lepiej zniesie usłyszenie tych sensacji od ciebie. Jeszcze jedna prośba, przed ogniskiem niech Reven odwiedzi Seraphine-to pilne!. Wiszę ci coś lepszego niż koktajl, buziaki - A"

Następna sprawa z głowy. Czym mniej zmartwień tym lepiej, zwłaszcza dzisiaj. Jeden nie właściwy ruch po naszej stronie może przekreślić całe przedsięwzięcie.
Nie pozostało mi już nic lepszego do zrobienia, pora więc rozpocząć tegoroczne show.




https://data.whicdn.com/images/195556665/original.gif

Ostatnio zmieniony przez Mystic (Wczoraj o 19h19)


https://thumbs.gfycat.com/BackShamelessCottonmouth-small.gif

Offline

Strony : 1