Forum

Strony : 1 2

#26 12-05-2022 o 00h48

Straż Cienia
Mystic
Stażystka
Mystic
...
Wiadomości: 50

Rozdział 22 – Reven





W pokoju panowała grobowa cisza, a atmosfera z każdą sekundą robiła się coraz to bardziej napięta.
Stojąc niemal twarzą w twarz spoglądaliśmy na siebie lecz żadne z nas nie wiedziało bądź nie chciało rozpoczynać tej rozmowy, niepewnie krok po kroku zmniejszałam dzielący nas dystans starając się uchwycić spojrzenie Dariusa, spoglądając w jego niewiarygodnie piękne i ciemne oczy czułam jak cała moja pewność siebie powoli gdzieś zanikała, słowa które tak bardzo chciałam z siebie wydusić nagle utkwiły mi w gardle, czułam się mniej gotowa na tą rozmowę niż to sobie wmawiałam.
Stałam tak blisko niego że aż mogłam dostrzec każdy najmniejszy detal jego twarzy, tak blisko że aż czułam bijące od niego ciepło.
Bycie tak blisko niego odbierało mi nie tylko pewność siebie ale i logiczne myślenie, wiedziałam co miałam zrobić ale mimo to moją uwagę odciągała jego obecność, jedyne na czym potrafiłam się skupić to na jego idealnych rysach twarzy, pełnym i miękkich ustach oraz na jego nieziemskich oczach.
Czułam jak przyciąga mnie do niego jakaś niewidzialna siła, której nie potrafiłam wytłumaczyć.
Co by było gdybym dała się ponieść tej sile?
Czy on też to czuł?

Reven skup się!
To nie czas na fantazje czy urojenia!
Weź się w garść i zrób to co należy!
No dalej dasz radę!

Racja, to nie pora ślinić się do faceta poznanego ledwie wczoraj..
Jeśli chce tu przetrwać muszę poznać jak najwięcej prawdy o sobie i swojej rodzinie, zwłaszcza o wuju który w oczach innych jest postrzegany jako potwór w ludzkiej skórze.
Myśl o tym dodawała mi odwagi.


- Wracając do rozmowy, co dokładnie..


W momencie kiedy zdobyłam się na odwagę do rozmowy poczułam jak podłoga pod moimi stopami drga, zanim się obejrzałam drgania przybrały na sile wywołując fale wstrząsów przez które straciłam równowagę i jak ostatnia fajtłapa poleciałam do przodu na bliskie spotkanie z podłogą, na ułamek sekundy przed zderzeniem poczułam jak dłonie Dariusa obejmują mnie za talie ratując przed rychłym upadkiem, przyciągnął mnie bliżej siebie zamykając w swoim ramionach, oszołomiona oparłam głowę o jego tors delektując się słodko dymnym zapachem.


- Co się dzieje? – szepnęłam zdezorientowana.


- To potrwa tylko chwilę. – brzmiał pewny swoich słów.


Wstrząsy stopniowo nabierały na sile, nogi mi się trzęsły jak po dobrej przejażdżce rollercoasterem, a do moich uszy dobiegały tępe odgłosy spadających przedmiotów, mimo to nie przerażało mnie to co się działo wokół nas, obejmujące mnie ramiona Dariusa oraz jego spokojne bicie serca działały na mnie niezwykle kojącą.

Nie wiem jak długo staliśmy tak w siebie w tulenie, w jego ramionach nie czułam upływającego czasu.
Zorientowałam się że wstrząsy ustały dopiero w momencie kiedy ramiona Dariusa powoli uwalniały mnie z jego objęć, kiedy jego dotyk zniknął w głębi siebie poczułam coś w rodzaju pustki.
Wciąż oszołomiona jego dotykiem chwiejnym krokiem odsunęłam się nieco od niego na bezpieczną odległość, zdezorientowana tym wszystkim rozejrzałam się pokoju, ku mojemu zdziwieniu szkody były znacznie mniejsze niż bym mogła się spodziewać biorąc pod uwagę siłę i czas trwania wstrząsów.
Ucierpiały jedynie niewielkie przedmioty, gdzie nie spojrzałam walały się moje rzeczy, książki porozrzucane były po całej podłodze w pokoju a wraz z nimi drobne przedmioty które wcześniej spoczywały na stoliku oraz toaletce.


- Czy to było trzęsienie ziemi? Sądziłam że w tej części kraju raczej nie występują. – spytałam biorąc się za zbieranie książek.


- Bo nie występują. – orzekł przyłączając się do zbierania przedmiotów z podłogi.


- Więc co to było jak nie trzęsienie? – dociekałam dalej zerkając w jego stronę.


- To zjawisko jest przez nas nazywane „A i Cross postradali rozum” – parsknął śmiechem spoglądając na mój grymas niezrozumienia – Już tłumaczę, kiedy ta dwójka się wadzi i że może się dogadać to zaczyna się demonstracja sił, a te wstrząsy to skutki ich destrukcyjnej wymiany zdań. – pokręcił z dezaprobatą głową – Prędzej czy później przyzwyczaisz się do tego. – parsknął śmiechem.


Czy ja dobrze zrozumiałam?
Skutki wymiany zdań? Dobre sobie!
To miejsce z każdą chwilą robiło się coraz to bardziej dziwaczne i niebezpieczne niż by mogło się wydawać na pierwszy rzut oka.
Jak oni mogą nazywać te miejsce szkołą?
Jeden wielki absurd..
A jeśli on myśli że przejdę z tym wszystkim do porządku dziennego to jest w dużym błędzie.
W ogóle się da do czegoś takiego się przyzwyczaić? 


- Wytłumacz mi jak zwykła kłótnia mogła wywołać trzęsienie ziemi? Inni uczniowie też to musieli odczuć, pewnie są przestraszeni, jak im wytłumaczyć coś takiego? – odkładając książki na miejsce spoglądałam na niego w oczekiwaniu na odpowiedzi.


- Gdy tą dwójką ponosi to zaczynają używać swoich zdolności by udowodnić temu drugiemu swoją rację, dlatego później inni muszą znosić konsekwencje ich wybryków.. Pierwsze drgania które poczułaś to zapewne sprawka Cross’a, a trzęsienie jest już zasługą Andrei więc wiemy kto wygrał tą kłótnie i komu podziękować za kolejny dzień pełen wrażeń – parsknął gorzko. - Za jakiś czas zaczniesz rozróżniać energię innych i na tej podstawie stwierdzić komu znowu odwaliło. A co do uczniów, dziennemu wydziałowi mówimy że jest to spowodowane tąpnięciami w starych i nieaktywnych tunelach które ciągną się przez cały teren szkoły, wierzą w to i dzięki temu nie musimy się martwić że wybryki Cross’a i Andrei wyjawią im prawdę o nas. – wzruszył jedynie ramionami wciąż zbierając walające się rzeczy. 


Wiedziałam że Andrea jest niezrównoważona i przez to niebezpiecznie porywcza, ale nie spodziewałabym się że specyficznie wyglądający lecz opanowany dyrektor tej szkoły może okazać się tak samo szurnięty i lekko myślny jak ona..
Czy jako dyrektor nie powinien zadbać o bezpieczeństwo uczniów?
Powinien to robić, a nie wdawać się w destrukcyjne „rozmowy” ze swoją uczennicą.
Serio jak to jest możliwe że jej stąd nie wywalił?
Skoro nie potrafi sobie poradzić z jedną niezrównoważoną uczennicą to nie powinnam oczekiwać zbyt wiele od takiego człowieka..
To miejsce jest jednym wielkim wariatkowem, a nie szkołą i z każdą sekundą tutaj utwierdzam się coraz to bardziej w tym przekonaniu.
Miejmy nadzieje że los będzie mi choć trochę sprzyjał i być może uda mi się przetrwać w tym upiornym przybytku zwanym przez wszystkich szkołą..
Wszystko co się tu o......... jest tak nieprawdopodobnie absurdalne że aż ciężko jest mi uwierzyć w otaczającą mnie rzeczywistość, zwłaszcza że tak destrukcyjne istoty jak oni byli w stanie przez lata ukrywać swoje istnienie. Nasuwa mi się pytanie jak oni tego dokonali biorąc pod uwagę ich dość destrukcyjna naturę?
Jednak nie, wole nie wiedzieć jak tego dokonali.
To będzie jedno z nielicznych pytań na które wole nie znać odpowiedzi..


- Dlaczego dyrektor pozwala Andrei na takie zachowanie? Nie uważasz że to nieco dziwne że on jej pozwala na takie zachowanie? – zagaiłam rozmowę nieco z ciekawości, nieco z potrzeby zabicia czasu podczas poszukiwania reszty moich rzeczy.


- To nie tak że jej na to pozwala, Andrea stoi najwyżej w hierarchii wampirów w dodatku chroni ją immunitet nietykalności więc Cross ma ograniczone możliwości co do jej utemperowania. Jej status sprawia że może sobie na więcej pozwolić i nie ponosić pewnych konsekwencji swojego zachowania, dlatego też pozwala sobie na tak spektakularne pogawędki z Crossem. – złościła go to, czułam to w jego głosie.


- Jestem nowa w tym wszystkim przez co nie rozumiem jak to wszystko funkcjonuje ale przeraża mnie to wszystko. A myśl że nawet dyrektor nie jest w stanie nad nią zapanować martwi mnie jeszcze bardziej. – z końca pokoju przyglądałam się pracy Dariusa.


- Za niedługo będziesz lepiej się odnajdywać w tym wszystkim, na zajęciach nauczysz się wszystkich zasad wampirów i ich ściśle określonej hierarchii. A te ich kłótnie najzwyczajniej ignoruj. – ostatnie słowa wybrzmiały ostrzegawczo.


Panujące tu zasady jak i cała ta ich hierarchia jest dość powalona..
Uczennica ma większą władzę niż sam dyrektor tego przybytku..
Sam fakt już o tym nie świadczy za dobrze..
Wszystko tutaj jest tak absurdalnie porąbane że aż obawiam się poznawać to miejsce, jestem niemal pewna że jak zagłębie się bardziej w panujące tu zasady to głowa mi eksploduje..

Ostatnie minuty porządkowania mojego pokoju odbyły się w zupełnej ciszy, kiedy wszystko wróciło na swoje miejsce klapłam zadowolona na jednej z puf delektując się widokiem Dariusa.
Spoglądając na niego przypomniałam sobie że nie poruszyłam jeszcze jednego dość ważnego tematu.
Poprzednia rozmowa pozwoliła mi nabrać więcej pewności siebie i zadać to jedno zadręczające mnie pytanie.
Czułam że byłam gotowa poruszyć tą kwestię oraz poznać prawdę o wuju i zmierzyć się z nią.


- Dzięki za pomoc. Mam jeszcze jedną prośbę a raczej pytanie jeśli mogę oczywiście? – skinął jedynie głową bym kontynuowała. – Wcześniej powiedziałeś że mój wuj jest potworem, ale nie wiem dlaczego ty i Andrea go tak spostrzegacie. Co wuj takiego zrobił by zasłużyć sobie na miano potwora? – jego twarz na nowo przybrała gniewny wyraz.


Nie, to nie był wyraz gniewu.
Tylko bólu i żalu.
To właśnie widziałam kiedy na niego spoglądałam..
Nie pewnie zasiadł na drugiej pufie na przeciwko mnie.
Mogłabym przysiąc że czułam jak bił się z myślami.
Ta cisza która nastała była jedynie ciszą przed burzą która miała rychle nadejść niszcząc wszystko w co wierzyłam i wiedziałam o wuju.
Darius poruszył się nie spokojnie spoglądając mi prosto w oczy.


- Benjamin van Allen to szaleniec i morderca. – złość aż kipiała w głosie Dariusa




https://cdn65.picsart.com/198319649000202.gif?to=crop&type=webp&r=40x40&q=50


https://thumbs.gfycat.com/BackShamelessCottonmouth-small.gif

Offline

Strony : 1 2